25.10.2014

ROZDZIAŁ 33

No cześć. 
No wiem, dawno mnie nie było.
Ale jestem tak zalatana...
Ale gdy zobaczyłam 6 komentarzy pod ostatnim rozdziałem...
I tyle wyświetleń....te statystyki...<3
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
Dziękuję, dziękuję, dziękuję:
- Werkaa Blanco (Cieszę się, że jesteś! Wpadnę do cb! ;**)
- Katarina Verdas ( Co do GG kiedyś ci chyba podawałam a nie umiem go teraz znaleźć x.x)
- Mgda Piątkowska( Dziękuję, za te wszytkie wspaniałe słowa! <3)
- Iga Verdas ( Dzięki! Masz może bloga?)
- Nell ( Moje kochanie, dziękuję ci za wszystko wszystko, kocham mocno mocno. Nie będę się powtarzać, wszystko już wiesz <3 <3 <3 PS. Wierzę w cb.)
Rozdział dla was!
DZIĘKUJĘ! Sprawiacie, że moje skrzydełka odzyskują moc <3
P,S Postaram się dodawać rozdziały częściej ;**
Cis ;**



*LEON*
Gdy przytuliłem ją do siebie...zdałem sobie sprawę jak bardzo mi jej brakowało. Po chwili dziura w moim sercu, spowodowana jej nieobecnością, zaczęła się zapełniać. Poczułem się jak w niebie.  Spojrzała na mnie. Ujrzałem jej śliczne oczy, w których zagościły iskierki, tak dawno niewidziane i... ogarnęło mnie szczęście. Wtuliła się.
- Leon..- usłyszałem szept.
- Tak bardzo mi Cię brakowało- wyszeptałem jej we włosy. Przycisnąłem ją mocniej do siebie, jakbym chciał ten miesiąc bez kontaktu uzupełnić tym jednym uściskiem. Nagle Violetta zaczęła drżeć. Spojrzałem na nią. Płakała.  Serce ścisnęło mi się z patrzenia na jej łzy. 
- Violaaa...- szepnąłem jej do ucha. Podniosła na mnie wzrok. - Nie płacz, księżniczko.
- Jesteś. - Z jej ust wydobył się szloch. Wziąłem ja na ręce i kołysałem. Zaczęła się uspokajać ale wciąż drżała. A ja myślałem nad tym co powiedziała. 
Popatrzyłem na Francesce i Camile. Siedziały jak zaczarowane, patrząc na rozgrywającą się scenę. Skinąłem głową w stronę kuchni. Opuściły salon.
Violetta podniosła się. 
- Złamiesz sobie kręgosłup- zaśmiała się na poprawę sytuacji, ale w jej oczach wciąż widziałem cierpienie. Postawiłem ją na ziemi.
- Spokojnie, jesteś leciusieńka.- uśmiechnąłem się. Odwzajemniła. I zatonęliśmy w swoich oczach.


*CAMILA*
Nakryłyśmy do stołu i przygotowałyśmy posiłek.  I czekałyśmy. Jednak to co zobaczyłam, scena rozgrywająca się w salonie kilka minut temu, nie chciało opuścić mojego umysłu. Tak...poruszające. Ciekawiło mnie jak Leon działa na Viole. Dlaczego. 
- Fran...widziałaś? - odezwałam się do przyjaciółki, siedzącej naprzeciwko. 
- Co?- spytała zdezorientowana. Pewnie wyrwałam ją z zamyślenia. I na pewno myślała o tym samym.
- To co się rozegrało na naszych oczach, parę minut temu, w salonie.

Uśmiechnęła się lekko. 
- Piękne, co?
- Poruszające....jaki on ma na nią wpływ! - rzekłam cicho. 
- Ja nie...- Francesca nie dokończyła, usłyszałyśmy chrząkniecie. W drzwiach kuchni zobaczyłyśmy Violettę i Leona, przyglądających się nam z ciekawością. 
- O czym tak rozmawiacie?- zapytał Leon z przesłodzonym uśmiechem. 
- Ooo..- nie wiedziałam co powiedzieć. 
- Niczym konkretnym- dokończyła za mnie Fran. - Chodźcie,  jedzenie stygnie.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy spożywać posiłek. I dowiedziałam się, że Leon świetnie gotuje.
- Leonnnnnn- mruknęłam. Popatrzył się na mnie z dziwna miną. - Przepraszam, nie wiedziałam że jesteś takim dobrym kucharzem. Niebo w gębie. Mmmmm.
Violetta się zaśmiała.
- Co jest takie śmieszne? !- zapytałam z udawanym oburzeniem.
- Tak samo ja zareagowałam pierwszy raz jedząc jego spaghetti... Miał taką samą minę. Leon, przykro nam, przyzwyczajaj się. 
Zaśmialiśmy się wszyscy razem. Po złej atmosferze nie było ani śladu. Świetnie się bawiliśmy. 
Po skończonym posiłku, razem z Fran ruszyłyśmy do domu. Zostawiłyśmy ich samych.


*LEON*
Teraz ta najgorsza część. Poważna rozmowa.
- Violetta, musimy porozmawiać. - rzekłem cicho. 
Zmiana w jej oczach na dźwięk tych słów, przeraziła mnie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
5 KOM=NEXT

7.10.2014

ROZDZIAŁ 32

Nikola, Nikuś, Nell....Jednak nie. Moja Nikuś. I teraz mi pasi. 
Czy ty zauważyłaś, kochanie, jak dużo mi poświęcasz?
A jak ja Ci dużo zawdzięczam?
I, że nie wiem jak Ci się odwdzięczyć?
I czy kiedykolwiek to zrobię? Bo chyba mi się nie uda...
Ech no staram się.
Ale nie ogarniam dlaczego. Dlaczego ja? Tak mnie wspierasz..Jesteś przy mnie...tak dużo działasz...
Strasznie Cię kocham.
" Nie mam jak napisać koma w normalny sposób ale wiem, że go potrzebujesz."
" To ja Nell i zrobię wszystko by przy tobie być"
" Chciałam po prostu dać Ci koma i cię wesprzeć."
Nikuś^.^
" Chciałam Ci powtórzyć, że nie możesz się poddać."
" Nie zrażaj się i rób to co kochasz."
Te komentarze, ten post, to na priv....
Sprawiasz, że moje skrzydełka rosną. 
Tak dużo to dla mnie znaczy...
Mogę gadać  gadać, i tak nie przekaże tego co czuję i jak bardzo cię kocham.
Dziękuję ci za wszystko. Wszystko wszystko wszystko.
Kocham mocno mocno mocno.
Dajesz mi tyle powera, energii.
Podniosłam się dzięki tobie. Jesteś moim aniołem.
I wam. 
Strasznie Was kocham. Wszystkich.
Ale wyświetlenia..nie ma ich dużo. 10 dziennie? :C
Czekam. I nie przestanę pisać, chociażby dla samej siebie. Sama często czytam swoje rozdziały i jest to moja ulubiona lektura. Moja własna opowieść. Która oddaje mnie i moją osobowość.
Kocham Was.i ja nigdy nie przestanę robić tego co kocham.
Dziękuję tym co są.
Skomentujcie raz na czas. 
Dziękuję. 
Nie myślcie, że za dużo wymagam. Po prostu lubię się uśmiechać, a każdy wasz komentarz wywołuje na mojej twarzy szeroooki uśmiech,
I tak was kocham. Ja wiem, że damy radę.

*LEON*
Tak być nie może!  Co się wyprawia?? Nic nie może się ułożyć!  Nawet jeśli, za chwilę się rozwala!
Idę parkiem. Nie wiem dlaczego ale idę strasznie szybko.
- Halo, kolego, zwolnij!- na dźwięk TEGO głosu natychmiast się zatrzymałem. I odwróciłem. I kogo zobaczyłem?
Diego. Oczywiście.
- Gdzie się tak spieszysz? Do kochanej Violi? - uśmiechnął się szyderczo.
Nagle zrozumiałem. 
- To ty nagadałeś Larze, prawda?!
- Szybko łapiesz. To koniec co? - I co, zadowolony z siebie?- spytałem mocno wkurzony.
- Bardzo. Zwłaszcza, że to poszło dalej.
- Co masz na myśli?
- Nie wiesz, że twoja Violka siedzi teraz załamana bo Mickie dowiedział się prawdy?
- CO?
- Tak to. Leć ją pocieszać. 
- TY!- rzuciłem się na niego. Jakiś facet zaczął nas rozdzielać. 
- To jeszcze nie koniec! - krzyknąłem. I pobiegłem do Violi. 

Wkurzony jak nigdy.


*FRANCESCA*
Siedzimy same. Nikogo oprócz naszej trójki nie ma.
- Pójdę do łazienki. Chcecie coś po drodze z kuchni?- popatrzyłam na słaniająca się Violette.
Żadna nie odpowiedziała, milczałyśmy z Cami, zaniepokojone stanem naszej przyjaciółki.
- Nieważne.  Przyniosę ciastka. - wychrypiała.
Słaba, wyglądająca jakby nie spała przez rok, blada, z czerwonym nosem, wykończona kilkugodzinnym płakaniem Violetta opuściła pomieszczenie. Wyglądała jak jedna wielka kupka nieszczęścia, która zresztą była.
Po chwili usłyszałyśmy jak ktoś nerwowo puka do drzwi. Poszłam otworzyć,  by drzwi nie rozwalił.  Za drzwiami zobaczyłam nabuzowanego Leona.
- Leon?-zdziwiłam się na jego widok. Przecisnął się koło mnie w drzwiach.
- Gdzie Violetta?- zapytał szybko.
- Poszła...- nie dokończyłam bo zobaczyliśmy Viole z ciastkami w ręce,  która na widok Leona..zemdlała.
- Violetta!- krzyknął.
Leon podbiegł i wziął ją na ręce. I zaniósł do jej pokoju. Położył na łóżku i sprawdził parametry, a nam kazał zejść na dół do salonu. Po chwili do nas dołączył.
- Co z nią?- zapytała blada Camila.
- Będzie dobrze. Pośpi, a potem musimy ja porządnie nakarmić. I nie narażać na stres, spokój i tylko spokój.
- Skąd ty to wszystko wiesz?
- To nie pierwszy raz.
Spojrzałyśmy na niego pytająco.
- Diego, Mickie...kiedyś znalazłem ją na chodniku po takiej kłótni.
-Skąd wiesz że była awantura?- zapytała Cami.
- Diego i jego intrygi.  U mnie też była awantura. Wiem co czuje Violetta.
- Chcesz powiedzieć że Diego to wszytko wymyślił?-pytała Camila.
- Tak. miał w planie zaszkodzić tylko mnie ale poszło dalej. Nagadał coś Larze, pokłóciliśmy się,  Mickie to usłyszał i zrobił awanturę Violettcie.
- Czego ten idiota nie wymyśli! - fuknęła Cami. Pokręciłam głową.
Tymczasem Leon chodził w kółko po pokoju, co doprowadzało mnie do szału.
- Leon, usiądź i się uspokój. Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. - dalej łaził w tą i z powrotem.
- LEON!- podniosłam głos. 
- Pójdę zrobić obiad.- tyle przynajmniej.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
Leon wciąż siedzi w kuchni a my siedzimy na kanapie i myślimy, nie wiedząc co robić.
Nagle zobaczyłyśmy Violette schodząca po schodach.


*VIOLETTA*
Obudziłam się w swoim łóżku, nie wiedząc co się dzieje. Zeszłam po schodach, widząc, że na kanapie siedzi Cami z Fran. Otworzyłam usta by coś powiedzieć ale nagle ujrzałam osobę, która zmieniła moje życie, za którą tak bardzo tęskniłam, wychodzącą z kuchni, ze spuszczoną głową.  Podniósł głowę i...uśmiechnął się rozkładając ręce.
Ten uśmiech.
Podbiegłam do niego, rzucając się mu na szyję.  Po chwili jego silne ręce złapały mnie w talii i mocno przytuliły. Owionął mnie ten zapach i natychmiast poczułam się bezpiecznie.
Tak bardzo mi tego brakowało.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
4 KOM= NEXT



2.10.2014

ROZDZIAŁ 31

*MICKIE*
A wszystko słyszałem ja. Lara ma podejrzenia...czyli coś może być na rzeczy. Gdzie Violetta? Trzeba pogadać.
Znalazłem ją w parku.
Czyżby czekała na Leona?
Stała na wzgórzu i patrzyła na miasto. Podszedłem od tyłu i ją przytuliłem. Podskoczyła.
Nie ten którego się spodziewała?
Odwróciła się.
- Na śmierć mnie wystraszyłes!- powiedziała ze śmiechem. 
Nie zareagowałem entuzjastycznie.
- Nie jestem tym którego się spodziewałaś, co? Gdzie nasz szatyn o zielonych oczach?- moja wypowiedź ociekała wściekłościa.
*VIOLETTA*
Co on wygaduje?!
- O czym ty mówisz?!
- Gdzie nasz Leoś??- dopytywał, z coraz większym szałem.
- CO?!- nie wiedziałam co się dzieje. 

- Leon Verdas. Podoba Ci się co?

- SŁUCHAM?!
- DOBRZE WIESZ O CZYM MOWIE!- darł się.
- WYOBRAŹ SOBIE ŻE NIE! DOBRZE WIESZ ,ŻE OD MIESIĄCA NIE MAM KONTAKTÓW Z LEONEM! CO CI DO GŁOWY STRZELIŁO?!
- OD MIESIĄCA NIE MAM KONTAKTÓW Z LEONEM!- przedrzeźnial mnie.
- NIE WIERZYSZ MI CO?!- łzy ciekły mi po policzkach.
Nie odpowiedział.
- Nie to nie. Po cholerę nam toksyczny związek.  Życzę miłego- powiedziałam cicho i odeszłam.
Minute później,  biegłam już przed siebie.
Nie możemy być po prostu przyjaciółmi?
Wpadłam do domu, prawie taranując mojego ojca. 
- Violetta, co się dzieje??
- Nic ważnego.
- Przecież widzę.  Czekaj zadzwonię po..
- NIE DZWOŃ PO LEONA!- wydarłam się i zsunęłam się po ścianie. 
Cholernie go potrzebuje. Ale nie mogę. Po prostu nie mogę.
- Niech Pan zadzwoni po Francesce albo Camile. - usłyszałam Olgę.
Róbcie co chcecie. 
15 minut później Fran i Cami zastały mnie w

tej samej pozycji.
- Cami, herbata. I mnóstwo chusteczek. Ja ją zabiorę do łazienki. Widzimy się na miejscu. - rozkazała Fran. Zna się na rzeczy. Chwyciła mnie i przeniosła do łazienki. Po czym chwyciła waciki i płyn do demakijażu. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam upiora. Łzy laly się litrami.
Pół godziny później leżałam na łóżku ubrana w dresy i pod kocem, z kubkiem herbaty w ręce,  wyrzucając milionowa chusteczkę do kosza.
- Viola, od początku. - rzekła spokojnie Cami.
- Początek już znacie. Nie. Znacie całą tą popieprzona historie! ZAZDROŚĆ, ZAZDROŚĆ, PIERDOLONA ZAZDROŚĆ!- rzuciłam poduszką. Przytrzymaly moje ręce. - Sama nie wiem dlaczego płaczę. Dlaczego tak to przechodzę.  Przecież to nie pierwszy raz.
- Ale zawsze był Leon- zauważyła Cami.
Łzy znów pociekły.
- Płaczesz za Leonem, nie z powodu Mickie'go- rzekła rzeczowo Fran.
- Potrzebuje go, tak cholernie go potrzebuje.- szlochałam.
- To dlaczego nie zadzwonisz do niego?
- Nie zepsuje mu życia drugi raz.  Muszę jakoś przetrwać. Jest szczęśliwy i oto chodzi.- chrypiałam.
- To nie jest pewne.- rzekła cicho Cami.
- Co?- spojrzałam na nią.
- Nikt nie powiedział, że jest szczęśliwy.
Zamarłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
3 KOM.= NEXT

17.09.2014

"5 zastrzyków, a jednak jeden"

Dwudziestoletnia, niebieskooka Violetta, uwielbiała wolontariat, pracę z innymi ludźmi, poznawać nowe osobowości. Umiała 3 języki- hiszpański, angielski i francuski. Jednak zawsze bała się wziąć inicjatywę w swoje ręce, była bardzo nieśmiała, co automatycznie skreślało ją z listy osób przebojowych, mających mnóstwo przyjaciół. Była raczej typem słuchacza. Wolała zaszyć się gdzieś w kącie i słuchać opowieści innych, ich zdania, ale nigdy przenigdy zabierać sama głosu. Tak została wychowana. Zawsze z ojcem, matki nie miała. Jej tata był biznesmenem, spotykał się z samą "śmietanką" towarzyską, co wykształciło w niej poczucie usunięcia się w cień. I tak już zostało. Ale jednak kochała pomagać innym.
Tak trafiła na obóz, w Paryżu, gdzie ludzie z całego świata rozwiązywali jego problemy. Poważne, międzynarodowe problemy. Violetta trafiła do raju.


Szatyn, o szmaragdowych oczach, imieniem Leon, właśnie dotarł na ogólnoświatowy obóz w Paryżu, dążący do rozwiązania światowych problemów."Edukacja pokojowa", brzmiał napis.
Nie przyjechał tu z własnej woli; został wysłany przez swoich rodziców. Ciągle mówią, że jest zamknięty, nie integruje się z innymi, nie ma przyjaciół. Wiedział jaki jest świat, że nie warto być otwartym, poświęcać się dla innych. Ale jednak tylko w obecności najlepszego przyjaciela był sobą- spontanicznym kochanym wariatem. Uwielbiającym ludzi, zwierzęta i muzykę. I sport. Ukrywając swoją osobowość przed światem; rzucił się w wir sportu. Można powiedzieć, że trafiając do miejsca, gdzie znajduje się obecnie, trafił na swoich. Ale wiedział, że się nie otworzy, nie zaufa im, i wszystko pozostanie tak jak było.


- Zostaliście podzieleni na pary. Musicie zaplanować zajęcia, których przesłanie  ma na celu pokazac jak ważny jest pokój na świecie. Macie na to dwa tygodnie. Zajęcia poprowadzicie dwa razy, dla 50 osób. Takie warsztaty. Później uczestnicy ocenią wasz projekt. Powodzenia.- usłyszała Violetta, siedząca na wprost przystojnego szatyna. Nie wiedziała co robić; trwał przed nią w niezmiennej pozycji ze spuszczoną głową i niespecjalnie kwapił się do zrobienia czegokolwiek, tym bardziej zaplanowania czegoś; a ona sama nie miała doświadczenia i nie wiedziała jak rozpocząć znajomość. Sytuacja patowa jednym zdaniem.


Przystojny Leon nigdy nie spodziewałby się, że za tak zamknięta osóbką jaką jest brązowooka Violetta kryje się tak kochana i spontaniczna wariatka. Nigdy nie zapomni co wyprawiała; jak biegała w kółko drąc się "Nie uciekniesz mi! Złapię Cię" próbując nie zapomnieć genialnego pomysłu, gdy on sam biegł po notatnik. Nie byla taka z początku- cicha, nieśmiała słuchaczka. Stała się otwarta, miała wyrobioną opinię o świecie i była wulkanem pomysłów. Ale...otwierała się tylko w czasie gdy planowali. Ale i tak uwielbiała słuchać. Kiedy indziej była cichutka i słuchała innych, ale rozumiał ją. Byli tacy sami.




22- letnia Violetta właśnie dowiedziała się, że jedzie do Meksyku z ojcem. Tam gdzie mieszkał jej przyjaciel. Były przyjaciel? Tak dobrze się rozumieli. Był taki sam jak ona. W środku był schowany zupełnie kto inny. Przy nim była sobą, nie bała się. Był dla niej wszystkim. Strasznie za nim tęskniła. Za jego bliskością, zrozumieniem, malinowymi ustami całującymi w czoło, silnymi ramionami, które były dla niej takim oparciem. Przed rozpoczęciem warsztatów, stanęła przed Leonem: "Leon, nie. Ja nie dam rady". Objął ją ramionami i rzekł: "Damy radę. Razem". Uwierzyła. I warsztaty były hitem. Ale kontakty po zakończeniu obozu, urwały się. Brakowało go jej,tak strasznie brakowało. Tego spokoju, bezpieczęństwa...Tylko przy nim była sobą, wierzyła w siebie. Tylko przy nim.....była szczęśliwa.Chciała zostać w jego ramionach i nigdy ich nie opuszczać.Po prostu być przy nim.

Nie rozumiała różnicy między miłością i przyjaźnią. Miała ją dopiero poznać.


Każdą chwilę od przyjazdu Violetty do Meksyku spędzili razem. Znów są sobą. Wspaniale się ze sobą czują. Odzyskała przyjaciela; wiedzą o sobie wszystko.Przy okazji poznała jego kuzyna, Diego. I tak oto połowa wyjazdu przeleciała. Wszystko opisane w najdroższej książce świata- jej pamiętniku.Wielu chciałoby go przeczytać ale dotychczas nikomu sie nie udało. 


Lecz
 pewnego dnia Leon znalazł  ów pamiętnik. Pech chciał, że otworzył na niefortunnej stronie.







Mój ideał <3

Lecz to nie o bruneta na obrazku powyżej chodziło 22-latce. To był po prostu zbieg okoliczności; układ kartek. Patrzył tak rozżalony na zdjęcie, gdy do pokoju weszła właścicielka pamietnika.Odwrócił sie do niej.
- On jest twoim ideałem? - zapytał.W jego głosie słychać było cierpienie; to samo było widać w jego oczach. Kochał szatynkę. Była dla niego najważniejsza na świecie.- Czemu mi nie....
Nie dokończył; przerwała mu pocałunkiem.Po chwili oderwała się i spojrzała mu głęboko w szmaragdowe oczy.
- Nie. To ty nim jesteś. Podarowałeś mi pięć zastrzyków: spokoju, bezpieczeństwa, wiary w siebie, szczęścia i miłości. Jest ich pięć a jednak jeden. Ty- mój ideał.


14.09.2014

ROZDZIAŁ 30

Dziękuję, tak bardzo dziękuję. Za wszystko co robicie. Że komentujecie. Rozdział dla Was:

~ Nell
~ Mgda Piątkowska
~ Liv Blanco
~ Andżelika
~ Mania S.
~ Moniaudia
~ Katarina Verdas
~ Emi Blanco
~ Natkaa^^
~ lol :)
~ x Olivcia
~ Gabi Verdas
~ Caroline Wesley

Kocham <3 <3 

Cis ;**

Uzupełniłam zaległości, teraz będę wałęsać się po blogach i obwieszczać dobre nowiny :D







*VIOLETTA*
- Dzieciaki, mam dla was zadanie. Napiszcie piosenkę dla osoby, która wiele dla was znaczy, jest ważna,  jest stałą cząstka waszego życia.  Może to być mama, tata, przyjaciel czy przyjaciółka,  chłopak,  dziewczyna. Ktoś ważny dla was. Bardzo. Dziewczyny, wy pierwsze.Zaprezentujecie się za dwa tygodnie. Chłopaki, wy później. Oczywiście nie musicie mówić dla kogo piszecie. Ważne jest jak. Życzę powodzenia, na tym zakończymy dzisiejsze zajęcia. - powiedział Pablo i opuścił pomieszczenie.
Czyli tak to wygląda. Dla kogo by tu? Dla Mickie'go. Nie chce nikigo prowokować. Poza tym Wspiera mnie bardzo, chociaż nic nie wie co jest między mną a Leonem.
Zaczęłam myśleć o piosence dla Mickie'go ale zderzyłam się z kimś.  Podniosłam oczy i ujrzałam człowieka, który zmienił moje życie o 180 stopni o najwspanialszym uśmiechu i oczach na świecie. 
- Przepraszam- powiedział cicho. Po miesiącu bez kontaktów to trudne wypowiedzieć cokolwiek.
- Nie to ja przepraszam.  Moja wina Leon. Powinnam patrzeć jak chodzę.
- Miłego dnia- odpowiedział i odszedł.
Poczułam bolesne ukłucie w sercu.


*LEON*
Boli. Bardzo. Miałem okazję ale ja straciłem.  Jak zawsze. Mogłem porozmawiać ale nie. Może to i lepiej? Tak będzie łatwiej dla nas obojga. Nie naruszać stanu w którym teraz jesteśmy. Szedłem przed siebie, nie zwracając na nic ani nikogo uwagi. Nagle poczułem ciepło.  Spojrzałem i zobaczyłem Lare, szalejąca ze szczęścia.
- Co się dzieje? - zapytałem oszołomiony.
W odpowiedzi usłyszałem głośny pisk.
- Lara?- nic do niej nie docierało. Praktycznie skakała ze szczęścia.
- LARA!!!- wydarłem się aż ludzie się na nas popatrzyli. Spojrzała na mnie oszołomiona.
- Hmmm?- zapytała z rozanielonymi oczami. - Obudź się i powiedz o co chodzi. - rzekłem beznamietnie.
- Czemu takim tonem? Mam dla ciebie bardzo ważna wiadomość. - na te słowa skupiłem się. I słuchałem uważnie.
- Więc? - powiedziałem ponaglająco.
- KUPIŁAM SOBIE PARĘ BUTÓW, KTÓRĄ ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ! - zamurowało mnie.
- I to jest ta BARDZO WAŻNA wiadomość dla mnie? !
Pokiwała głową. 
- Żartujesz sobie?!- krzyknąłem. Uśmiechnęła się tajemniczo.
Myślałem, że ją udusze.
- No i dzwonił pewien facet...który teraz jest twoim sponsorem!
- Haha, niezły żart z tymi butami- odezwałem się gdy ogarnąłem o co chodzi.
- Nie, to akurat prawda- uśmiechnęła się.  Odwzajemnilem. Spoważniała.
- Nie cieszysz się??
- Jasne, że tak!- przytuliłem ją.  Nie wyglądała na przekonaną.
- Leon?? Co jest?
- Nic. Ciesze się.  Nawet nie wiesz jak.
- Leon, ostatni raz widziałam Cię takiego.. Violetta. Jasne!
- CO??- Nie nie nie!
- Był spokój bo nie ma Violetty. Rozmawiałeś z nią czy może coś więcej?? - zapytała głucho.
- Lara, co ci do głowy przyszło?!- podniosłem głos- Ponieważ nie okazuje jak cholernie się cieszę,  to odrazu coś wymyślasz?!
- PRZYZNAJ SIĘ! - wydarła się.
- Haha, niby do czego?
- PODOBA CI SIĘ!
- DOBRZE WIESZ CO ŁĄCZY MNIE Z VIOLETTA!
- ALE NIEKONIECZNIE CI WIERZĘ!
Ta kropla przepełniła czarę.
- To tak wygląda nasz związek?? Bez zaufania dużo zbudujesz!
- Kto to mówi!
- Mam dość.  Nie chcesz to nie.- odwróciłem się i zniknąłem.

Czwarte LBA!


Matko....zwariuję, że szczęścia <3
Nikuś....moje  oryginalne kochanie, idealne, z wielkim talentem, zarażające swoją pasją...światopoglądem...
UWIELBIAM CIĘ! ( Tylko część co chciałabym o tobie powiedzieć, jak chcesz więcej to zapraszam na priv ;** O tobie mogłabym pisać godzinami)
I tak strasznie dziękuję, że jesteś. Że pisałaś, relacjonowałaś, radziłaś, wspierałaś przez ten czas <3
Strasznieeeeeeeee kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
"1. Na pierwszym miejscu nikt inny jak moja kochana Cisver, która zaś się gdzieś wygrzewa ... Madziu, zasługujesz na tą nominację jak nikt inny <3 " 
Ryczę. Tak strasznie Cię kocham! (Nie się wygadać no...wiesz o co mi chodzi)
Jak was wszystkich. Dajecie mi takie szczęście!

Pytanka od Nikuś:


1. Dlaczego akurat pisanie innej historii Violetty ? 

Bo mnie zainspirowała ich miłość. Chciałam ją stworzyć na swój sposób.

2. Od jak dawna pisanie, to twoja pasja ? 

Nigdy nie sądziłam, że mi to wychodzi. Polski już wgl xD Ale jak zaczęłam pisać (marzec)...odkryłam swój talent i spodobało mi się to 

3. Którego pisarza/bloggera najbardziej podziwiasz ?

To trudne i niesprawiedliwe pytanie. Uwielbiam wszystkich na swój sposób. Ale najbardziej tych, którzy się nie poddają i idą przed siebie mimo wielu prób.

4. Która książka/opowieść najbardziej podbiła twoja serce ?

Trylogia Suzanne Collins i "Szkoła, miłość i inne diety"

5. Co najbardziej cenisz Sobie w życiu ? 

Uśmiech i szczere słowa, tych którym zależy.

6. Twoja mocna strona ? 

Zauważanie rzeczy, których inni nie widzą.

7. Przy czym potrafisz się rozpłakać ze wzruszenia ? 

Przy czytaniu waszych komentarzy, słowach wsparcia i kiedy czuję, że komuś naprawdę zależy i to wyraża.

8. Jak ważna jest dla Ciebie miłość ? 

Bardzo. To jeden wyjątkowy kolor. Szczęście jest najważniejsze ale bez miłości jest niepełne.

9. Co pragniesz najbardziej zrobić gdy osiągniesz wiek pełnoletności ? 

Gdybym była miliarderką to pojechać na koniec świata i odwiedzić moich międzynarodowych przyjaciół.

10. Jak ma wyglądać twoja przyszłość ? 

Liceum...studia...bycie doktorem....ale bez miłości widocznie. Nie zapowiada się na to.

11. Twoja największa pasja ? 

Pisanie z przyjaciółmi, chociaż głupiego "tak" i "nie" przez wieki, byleby się dobrze bawić.
I rozdziały.


Oto blogi nominowane przeze mnie:
~ Andżelika
~ lol :)
~ Caroline Wesley
~ Liv Blanco ^.^
~ Mania S <3 <3 <3

Podajcie proszę swoje linki do blogów bo je uwielbiam ale gdzieś mi się zapodziały C;

Pytania:
1) Najważniejsze słowo?
2) Ważny cytat?
3) Co daje ci poczucie szczęścia?
4) Bez czego nie możesz żyć?
5) Dlaczego życie jest takie ważne?


DZIĘKUJĘ!

Cis ;**




Trzecie LBA

Drugie LBA......dziękuję Liv <3 Za komentarze, nominację, istnienie! Uwielbiam i skaczę do nieba!! <3

Pytania:

1. Jak masz na imię ?

Magdalena

2. Ile masz lat ?

15

3. Jakie jest twoje hobby ?

Chyba nie posiadam. Chyba, że pisanie nowych rozdziałów, bo mam ich 45 a Leonetty wciąż nie ma.

4. Jaki jest twój ulubiony zwierzak ?

Pies <3

5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka ?

Obecnie...hmmmm....Sky full of stars ^.^

6. Jaki jest twój ulubiony film ?

Kilka mam takich...nawet kilkadziesiąt.

7. Masz rodzeństwo ?

Zdarzyło się, że brata posiadam.

8. Masz zwierzaka ?

Royalek, moje psisko <3

9. Masz jeszcze jakiegoś bloga ?

Będę mieć wkrótce!

10. Kiedy next ?

Jeszcze dziś!

Blogi, które nominuje:

~ Katarina Verdas
~ Moniaudia
~ x Olivcia
~ Gabi Verdas

Pytania:
1) Osobowość?
2) Jedno słowo, określające twoje życie?
3) Po co komu miłość?
4) Skąd ta wena?
5) W jakim kolorze widzisz otaczający Cię świat?

Podajcie proszę swoje linki do blogów bo je uwielbiam ale gdzieś mi się zapodziały C;

Dzięki!
Cis ;**



Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.